Przygoda z Pucharem Polski kończy się na V Rundzie

Przygoda z Pucharem Polski zakończyła się na piątej rundzie. Po bardzo dobrych występach w poprzednich rundach, los zgotował nam najmocniejszego rywala w stawce, pierwszy zespół Bałtyku Gdynia. Gdynianie to uznana firma w polskiej piłce, obecnie trzecia siła trójmiasta. Podopieczni Sebastiana Letniowskiego rewelacyjnie spisują się w obecnym sezonie. Są na dobrej drodze do awansu do drugiej ligi, dysponując młodym, bardzo ofensywnym zespołem. 29 bramek w 11 meczach III ligi czyni z nich najskuteczniejszy atak w lidze. Wystarczy wspomnieć, ze tej jesieni pokonali rezerwy Lecha Poznań na wyjeździe aż 5-0, a ostatnie 4 mecze nie stracili ani jednej bramki – wliczając w to puchar w którym na początek rozgromili piątoligowe Kaszuby Połchowo 7-0, a spotkanie mogli spokojnie zakończyć dwucyfrowym wynikiem…

Kto spodziewał się, ze Bałtyk zlekceważy nasz zespół był w błędzie już przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Szkoleniowiec gości wystawił nie licząc bramkarza najmocniejszy skład, który na prawdę robi wrażenie. Mimo tego, nasz zespół nie zamierzał się poddawać, chociaż nie oszukując się przy takiej różnicy poziomów i formie rywala – faworyt był tylko jeden.

Początek spotkania to oczywista dominacja gości. Schowaliśmy się za podwójną gardą licząc na kontry lub stale fragmenty gry. Tymczasem w 11 minucie rzut rożny dla gdynian skutecznie wykończył Arkadiusz Proena, co jednak nie złamało hartu ducha portowców. Odpieraliśmy kolejne ataki, w międzyczasie mało zabrakło by piłka uderzona przez Dariusza Głosa zaskoczyła bramkarza rywali. Do kolejnego rzutu wolnego podszedł Damian Hebda i pięknym strzałem doprowadził do wyrównania. Chwile potem była szansa na wyjście na prowadzenie, jednak sędzia zawodów nie dopatrzył się umyślnego zagrania ręką w polu karnym obrońcy gości i nie odgwizdał jedenastki. Nie możemy jednak mieć pretensji do arbitra, sytuacja ta była kwestią interpretacji, a sędzia zawodów prowadził je na prawdę na bardzo wysokim poziomie. Obie drużyny wiec mogły być zadowolone, ze pojedynek sędziował tej klasy delegat.
Bałtyk momentalnie otrząsnął się z alarmu, na 2-1 bramkę strzelił Kuzimski , a SKS zepchnął nas do głębokiej defensywy aż do końca pierwszej połowy.

Druga część gry to popis ambicji i ducha walki. Bardzo zmęczeni po pierwszych 45 minutach portowcy zaczęli grać odważniej, wielokrotnie zagrażając bramce gości. Walka a także ładna gra piłką była nagradzana oklaskami przez licznie zebranych kibiców, zabrakło tez trochę szczęścia gdy potężna bomba uderzyła w słupek a dobitkę z główki wybił z linii bramkowej obrońca. Bałtyk zaś grał dojrzale, mądrze operując piłką, przenosząc ciężar gry z jednego skrzydła na drugie. Gdy nie mogli znaleźć recepty na ofiarnie broniącą obronę, z chirurgiczną precyzją wykorzystali stałe fragmenty gry. Mateusz Kołodziejski cudownym uderzeniem z rzutu wolnego, a kapitan P. Kostuch po strzale głową ustalił wynik spotkania.

W opinii obserwatorów po raz kolejny udowodniliśmy, że miejsce tego zespołu jest znacznie wyżej. Derby Trójmiasta w Nowym Porcie przyciągnęły ponad pół tysiąca kibiców, dla których przyjemnie było zagrać. Klub oraz Nowy Port zasługują na duże sportowe wydarzenia, a nasi zawodnicy także w kolejnych meczach dadzą z siebie wszystko, by w przyszłym roku świętować upragniony awans. Serdecznie zapraszamy na ligowy pojedynek, który odbędzie się w najbliższą niedzielę o godzinie 11, po Bałtyku gościć będziemy Arkę, Arkę Prusewo



Komentarz